piątek, 10 maja 2013

Rozdział 6



Nad ranem, wszyscy zmęczeni i trochę już wytrzeźwieni rozeszli się do domów. Niall, jak to na dżentelmena przystało, odprowadził Cathy pod same drzwi.

- Może wejdziesz? - zaproponowała

- Nie, nie będę robił wam problemu...

- No chodź.. - pociągnęła go za rękę i weszli do domu. Przywitała ich pani Styles. Była widocznie czymś zaniepokojona. Cat spytała jej co się stało. Odpowiedziała, że gdy byli na imprezie, dzwoniła do niej mama Zayna. Podobno Walihya miała wypadek. Jesy w ciężkim stanie. Twarze Cat i Nialla od razu posmutniały.

- Alleee.... - Cat próbowała coś z siebie wydusić, lecz nie dała rady. Niall przytulił ją i zaczął pocieszać. Mama Cat poszła do kuchni. Cat zaprosiła Nialla do swojego pokoju, gdzie zaczęli rozmawiać na różne wesołe tematy. To poprawiło humor Cat. Po 15 minutach postanowili sprawdzić co robą Lea i Harry. Cat poszła szukać przyjaciółki, a Niall za zadanie miał znaleźć Harrego. Poszli do ich pokoi. Cat nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła w pokoju swojego brata. Nie zwróciła uwagi na okropny bałagan. Jej wzrok przykuło to, kto leżał w łóżku Harolda.

- Misiu, chodź tu! - powiedziała szeptem Stylesówna do swojego chłopaka, który od razu zareagował na jej słowa. Razem wparowali do pokoju.

- O mój boże! Wy ten teges...? - krzyknął blondyn

- Nie! Nie! - wzbraniali się Harry i Lea

- To czemu śpisz u niego w łóżku? - spytała Cat

- Jak byliśmy pijani to nie mogłam trafić do siebie i...

- Dobra, już się nie tłumaczcie. Najważniejsze że do niczego nie doszło.

- Ale to zostanie między naszą czwórką, ok? - upewnił się loczek. Nie czekał długo na twierdzącą odpowiedź. Siedzieli i rozmawiali jeszcze 15 minut, aż Ann zawołała ich na obiad. Wszyscy zjedli go z apetytem, a Niall wziął jeszcze dokładkę. Później poszedł do pokoju Cat i rozpoczął z nią rozmowę.

- Wiesz że za dwa tygodnie jest gala BRITS? I mam pytanko.. Czy zacna panienka Cathy zechciałaby się tam ze mną wybrać?

- A jestem godna?

- Jesteś!

- Bardzo chętnie - uśmiechnęła się Cat

- To świetnie! - objął ją ramieniem - Mówiłem ci już jak cię kocham?

- Tak, uwielbiam gdy to mówisz - musneła delikatnie jego usta - Macie dziś próbę?

- Dopiero o 15. Więc mamy jeszcze trochę czasu dla siebie.

- Coś proponujesz?

- JEDZENIEE!!!!

- Hah, no dobrze. Idę po kanapki - wyszła z pokoju, a wracając 5 minut później, przyniosła duży talerz kanapek z Nutellą i gorące kakao. Żarłok zjadł większość jedzenia, a Cat pozostały 3 kanapki.

- Zemszcze się - powiedziała Cat i walnęła Nialla poduszką

- Eej! Co to ma być? - zaczął ją łaskotać

Zabawa trwała w najlepsze aż zaczęła się zbliżać godzina 15. Niall i Harry pojechali na próbę. Dziewczyny zaś wybrały się na zakupy. Zajeło im to 3 godziny, w efekcie Cat kupiła sobie lity z ćwiekami, miętowy płaszczyk po kolana i kilka kosmetyków, a Lea legginsy galaxy, kurtkę skórzaną i czerwone szpilki. Skierowały się jeszcze do Starbucks'a po kawę. Spotkały tam kilka Directioners. Od razu zostały rozpoznane.

- Możemy zrobić sobie z wami zdjęcia? - spytała jedna z nich. Cat i Lea spojżały na siebie pytająco.

- Tak, jasne! - uśmiechnęła się Cathy

Stały i rozmawiały z nimi pół godziny. Na koniec fanki dały im swoje twittery. Dziewczyny obiecały, że dadzą im follow ze swoich kont i poproszą o to 1D. Były wniebowzięte.

- Ale dziś było fajnie! Nie wiedziałam, że ich fanki nas akceptują! - ekscytowała się Lea w drodze do domu. Dotarcie tam zajęło im 20 minut. Zjadły kolację i zajęły się sobą. Cat wzięła zimny, orzeźwiający prysznic. Nagle zrobiło jej się trochę słabo, ale stwierdziła że to nic, ubrała się i poszła do swojego pokoju. Padła na łóżko i zasnęła.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 5



Gdy Cat i Lea wyszły ze szpitala, przyjechał po nie Harry. Lea była podekscytowana że nareszcie będzie miała normalne warunki mieszkaniowe. Tylko bała się jednego - Harrego. Po tych sytuacjach w domu, nie ufała facetom. Dlatego też zaraz gdy dojechali do domu, starała się nie odzywać do nikogo oprócz Cathy i cioci Ann. Jednak podczas rozpakowywania do jej nowego pokoju wszedł Hazz.
- Hej Lea, jak ci się....
- Idź sobie - przerwała mu obojętnie
- Czyli fajnie - wyszeptał i wyszedł
Harry stwierdził, że może ma okres, więc lepiej jej nie denerwować. Ale prawie każda próba odezwania się do niej kończyła się tekstami tego typu. Z czasem zaczął myśleć, że ona chyba go nie lubi, ale pociagały go te jej złości. Uważał że to słodkie.

*Lea*
Nie będę mu ufała. Pewnie jest jak każdy, przeleci dziewczynę i zostawi. Nie dam mu się... Co ja robię?! Przecież on probuje się starać, a ja go tak traktuję? Musze stać się milsza! Ale mu nie ulegnę... Może jednak warto dać mu jedną szansę... Lea biła się z myślami. Bardzo płakała. Nagle, do jej pokoju ponownie wszedł lokers. Zauważył jej płacz, więc podszedł do niej. Chciał ją przytulić, ale ona się nie dała. Odsunęła się na drugi kraniec łóżka.
- Czemu się mnie boisz? - spytał z wyrzutem
- Nie twoja sprawa.. - odpowiedziała oschle
- Cały czas mnie ignorujesz, odrzucasz.. Przecierz nic ci takiego nie zrobiłem!
- Kiedyś się dowiesz! Teraz zostaw mnie samą..
- Ale.. Zresztą, nieważne. - odpowiedział z zerygnowaniem i wyszedł.
Myśląc nad tym głębiej, wcale tego nie chciałam. Potrzebowałam jego obecności, ale bałam się do tego przyznać sama przed sobą. Przutuliłam się do poduszki, założyłam słuchawki.. Długi czas płakałam. Samotność dobijała mnie jeszcze bardziej. Sama nie wiedziałam, czego tak naprawdę potrzebuję i oczekuję od świata. Myślałam nad swoim życiem, nad tym, że może to właśnie Harry mógłby stać się dla mnie oparciem. Jednak jakaś część mnie podpowiadała mi, że wszyscy faceci są tacy sami, myślą tylko jakby tu zamoczyć. Moje przemyślenia nie trwały jednak długo, wkrótce zmęczona życiem, albo raczej rozpaczaniem nad nim, zasnęłam.
*3 dni później*
Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Codziennie wstaje z motywacją do tego, by przeżyć dzień jak najlepiej. Wczorajszy wypad na zakupy z Gemmą i Cathy bardzo poprawił mi nastrój, pozwolił zapomnieć o wszystkich przykrościach i problemach. Myślę, że właśnie tego potrzebuję. Coraz częściej zaczynam się uśmiechać. To chyba dobry znak, moje życie znów zaczyna nabierać kolorów. Przedwczoraj przyłapałam Harrego na gapieniu się na mnie.. I tu znów zaczynają się wątpliwości. Może powinnam mu dać szanse? A może powinnam na razie odpuścić sobie miłosne zawirowania? Wolę nie ryzykować. Nie jestem już tak oziębła w stosunku do niego, ale nadal nie pozwalam mu się do siebie zbliżyć. Tak będzie lepiej. Dziś planujemy wieczorny wypad na miasto, mam nadzieję dobrze się bawić.. tylko tyle. I choć dowiedziałam się, że Harry idzie z nami, to nawet to, nie jest w stanie ostudzić mojego zapału.
*Dzień później*
Ten wieczór to był niewypał. Wszyscy w klubie świetnie się bawili. Wszyscy oprócz mnie. Czułam się jak jakiś wyrzutek. Dopadła mnie handra i po godzinie wróciłam do domu. Znowu dopają mnie czarne myśli. Znów mam ochotę zaszyć się w pokoju i udawać, że świat się zatrzymał.

*Cathy*
Harry chyba coś czuje do Lei. Zdążyłam go dobrze poznać, jeszcze Niall mi wszyściutko o nim opowiedział. Tylko boje się o Leę... Ona ma do niego duży dystans... Z moich przemyśleń wyrwał mnie Niall.
- Nad czym tak myślisz słodka?
- Nad moim bratem i Leą... A właściwie to gdzie ona jest?
- Zayn widział ją jak wychodziła z klubu...
- Samą? Idź po Harrego. - przerwałam mu.
Posłusznie przyprowadził mojego brata.
- Piłeś coś? - spytałam
- Trochę, a co?
- Musisz iść do domu sprawdzić czy jest tam Lea
- Tak jest panie generale - zasalutował i wyszedł
- Ile ma promila? - spytałam mojego chłopaka
- Chyba dużo... - zaśmiał się i poprosił mnie do tańca. Zgodziłam się. Po chwili taniec zamienił się bardziej w pocałunki.
- Chodź do łazienki - poprosił. Nie odmówiłam, bo też byłam pod wpływem alkoholu. Gdy już tam byliśmy, zaczął mnie rozbierać. Po chwili obydwoje byliśmy tacy jak bóg nas stworzył. Zaczął mnie całować i pieścić moje miejsce intymne, a ja bawiłam się jego kolegą. Wszedł we mnie. Trochę bolało, ale to mój pierwszy raz. Po kilku minutach skończyliśmy i ubraliśmy się. Pocałowałam go i dołączyliśmy do reszty. Bawiliśmy się do samego rana.


---------------------------------------------------------------------------

Pomogła mi moja kochanaa <33 Angel ;* Przy końcówce mnie poniosło, no ale mniejsza z tym xD Komentujciee bo nie bd dodawać, każdy koment motywuje do dalszego pisania ;)

sobota, 30 marca 2013

Rozdział 4

W ciągu tych kilkunastu godzin, Cat zaprzyjaźniła się z El, Pezz i Dani. Dodatkowo do jej sali przeniesiono nową dziewczynę. Była mniej więcej jej wzrostu, ale była ciemną blondynką. Miała na imię Lea. Szybko znalazły wspólny język. Lea była bardzo nieśmiała i nieufna, ale opowiedziała swoją historię Cat. Od małego w domu i w szkole nie miała życia. Matka co chwila wymyślała jej nowe zakazy, praktycznie za nic, a ojciec ją bił i zgwałcił. Tylko alkohol był im w głowie. W szkolnej toalecie podcieła sobie żyły, bo już dłużej tak nie mogła żyć. Znalazła ją jakaś dziewczynka z młodszych klas.
- O boże.. Też się tniesz? - przerwała jej zaskoczona Cathy
- Tak, to daje mi dużą ulgę, a co?
- Ja się ciełam, wiem do czego doprowadzić... Moja daleka kuzynka tak właśnie skończyła. Od jej śmierci staram się przestać, jak narazie udaje mi się.
- Życie nie ma sensu...
- Nie mów tak! Też tak kiedyś myślałam, lecz szybko się przekonałam że to nie jest prawda.
- Nie mam przyjaciół, nie mam domu... Jestem nikim!
- Wiesz... w sprawie domu, może zamieszkasz u mnie? Mama na pewno się zgodzi, mam tylko jednego brata...
- A jak ma na imię? - spytała Lea
- Harry
- Ładnie
Po chwili do sali weszli goście, czyli mama, Hazz i 1D. Harry na wejściu zaczął się bacznie przyglądać Lei. Uśmiechał się nieśmiało. Ona była wniebowzięta że widzi One Direction, jej ulubiony zespół. Gdy już wychodzili, Cat zatrzymała mamę.
- Słuchaj mamo... Jest sprawa. Bo.. - opowiedziała jej całą historię Lei, a ta się wzruszyła
- Jasne, że możesz z nami mieszkać! - przytuliła Leę
- Dziękuje proszę pani!
- Ohh.. mów mi ciociu lub poprostu Ann
- To dziękuje ciociu!
- Nie ma za co! Dobrze ja już lecę, mam jeszcze pare spraw do załatwienia.. - wyszła z sali. Cat i Lea bardzo się ucieszyły. Cat zaproponowała że będzie pożyczać ciuchy przyjaciółce. Ta tylko ją przytuliła i popłakała się ze szczęścia.
- Nie wiem jak mam ci dziękować...
- Nie musisz, jesteś dla mnie przyjaciółką, a one sobie pomagają


--------------------------------------------------------------------------------------

Długością nie grzeszy ;/ To dla tego że jestem chora i ni mam weny ;( Następny bd dłuższy i lepszy ;* xx

wtorek, 26 marca 2013

Rozdział 3

To był właśnie on, niestety z tą Lucy... Cat zdąrzyła już znienawidzić to imię. Gdy tylko je słyszała to poprostu dostawała dreszczy.
- Witaj Niall! I ty.... - powiedział Harry, a Cat z trudnością powstrzymała śmiech.
- Cześć - powiedziała Lucy ze sztuczną słodkością w głosie.
Weszli do salonu w rezydencji Styles'ów. Była urządzona w stylu bardzo nowoczesnym.
- Yy to ja pójdę po jedzenie - powiedziała Cathy i wstała
- Nie, nie, nie siostruniu. Ja pójdę, ty tu zostań - rzucił Styles i wyszedł do kuchni tym samym zostawiając Cathy z jej rywalką. Gotowała się w niej wielka złość i chciała się rzucić na Lucy, ale wymusiła uśmiech.
- A więc, jak wam się ze sobą chodzi?
- Y, świetnie - odpowiedziała Lucy która już siedziała na kolanach Irlandczyka. W tej chwili wparował Hazz z jedzeniem, a Niall kazał Lucy zejść. Ta się oburzyła, ale go posłuchała. Siedzieli tak jeszcze godzinę, po czym goście poszli, a Cat poszła pobiegać. Włożyła na uszy słuchawki i włączyła piosenki Ed'a Sheeran'a. Działały na nią kojąco. Gdy tak sobie biegła zauważyła bardzo ciekawy obrazek. Lucy całowała się z jakimś innym facetem. Korzystając z okazji zrobiła im zdjęcia i pobiegła do domu Nialla. Od razu wpuścił ją do środka.
- A więc to prawda? - spytał chowając ręce w dłoniach
- Tak, ona nie była ciebie warta - przytuliła go
- Ja ją kochałem, a ona... Suka... Wyśle jej SMS-a żeby się ode mnie odwaliła. Mam jej dość
- Tylko się nie załamuj bo nie warto. Ona jest dziwką i nią pozostanie, nic tego nie zmieni.
- Jak ja mogłem być tak ślepy! Przecierz ona leciała tylko na kasę! - przytulił Cat jeszcze mocniej
- Nie martw się, jesteś przystojny i mądry. Szybko sobie znajdziesz idealną dziewczynę...
- Na razie wszystko sobie muszę przemyśleć.
- To ja już pójdę - Cathy skierowała się w stronę wyjścia.
- Zaczekaj! Wiesz... - w tej chwili zadzwonił jej telefon, to Harry martwił się o nią i dzwonił.
- Wiesz, może innym razem - ucałowała go po przyjacielsku w policzek i pobiegła w stronę domu, dotarła tam po 10 minutach. W domu czekała na nią zaciekawiony brat i mama krzątająca się po kuchni.
- A gdzie to się biegało? - spytał, a Cat dała mu komórkę, pokazując zdjęcia - O cholera! Wiedziałem, że ona go nie kocha! Został w domu sam?
- Tak
- O kurcze! On może zrobić coś głupiego... Jade do niego, ty dzwoń do chłopaków i ustal dyżury - wziął bluzę z wieszaka, wsiadł do auta i pojechał. Cathy natomiast obdzwaniała resztę zespołu. Zdążyła już się z nimi dobrze poznać, nawet powoli zaczęli się przyjaźnić. Dyżur Cat wypadł od 21 do 7 rano. Zostało jej jeszcze kilka godzin więc przespała się. Obudziła się o 20.50 i szybkim krokiem wyruszyła w strone domu blondyna. Gdy szła, było całkiem ciemno. Usłyszała za sobą dwa niskie głosy. Odwróciła się. Było tam dwóch mężczyzn w dresach. Zbliżali się do niej.
- Stary, patrz! Jakaś dziana lalunia! - odezwał się niższy. Na twarzy Cathy zapanował strach. - Co z nią robimy Kozioł? - powiedział wyższy, a drugi szepnął mu coś na ucho. Zaczeli się dobierać do Cat, ona próbowała krzyczeć, gryźć ich, ale nic nie pomagało. Na koniec. pobili ją i straciła przytomność. Obudziła się w szpitalu, podpięta do tych kabelków. Siedzieli przy niej Harry, Niall, mama, Lou i El, Liam i Dani oraz Zayn i Perrie.
- Patrzcie! Budzi się! Harry idź po lekarza. - powiedziała mama, a Harry posłusznie wyszedł. Wszyscy zaczeli się przekrzykiwać jak to wspaniale, że Cat się obudziła. Wszyscy oprócz Nialla. On siedział ze łzami w oczach i trzymał ją za rękę.
- Cat, to moja wina. Gdybym nie zaczął chodzić z Lucy, nie załamał bym się i nie byłoby tych dyżurów.
- Nie Niall, to nie twoja wina. Mogłam iść na około... - w tej samej chwili wszedł lekarz. Od razu wszyscy zasypali go lawiną pytań.
- Panna Styles jest we wmiarę dobrym stanie, wyjdzie prawdopodobnie po jutrze, ponieważ trzeba jej zrobić jeszcze kilka badań. No dobrze, ja idę na obchód szpitala. Zatem do widzenia. - wyszedł
- Zostawicie mnie i Cat na chwilę samych? - spytał Niall
- Ok, tylko bądźcie grzeczni - powiedział Hazz i wszyscy posłusznie wyszli
- To o czym chciałeś ze mną pogadać?
- Pamiętasz naszą ostatnią rozmowę u mnie w domu?
- Przypominam sobie...
- Obiecujesz, że jak ci coś teraz powiem to mnie nie znienawidzisz?
- Obiecuję, a teraz mów.
- Bo wiesz, wtedy kiedy Harry nam przerwał chciałem ci powiedzieć, że tą idealną dziewczyną dla mnie jesteś ty.....
- Niall... Nie wiem co powiedzieć... - pocałowała go
- To znaczy że zostaniesz moją dziewczyną?
- No jasne! - wtem do sali weszła Eleonor z Louisem.
- Niall, chłopaki się pytają czy idziesz z nami do Nando's - powiedział Lou
- Nie, zostanę tu z Cat...
- Zakochał się! Będzie z was cudna para! - stwierdziła El


-------------------------------------------------------------------------------------------------- 

Taki jakiś dziwny .__.  Jesteś = Skomentuj :) xx

środa, 20 marca 2013

Rozdział 2


- No to idź do niej! - Louis pociągnął go za rękę. Podeszli do Cathy.
- Hej siostro Harrego! To jest Niall, a ja jestem Lou i właśnie was zostawiam samych - odszedł z bananem na twarzy
- A więc ty jesteś Cathy, tak? - próbował podtrzymać rozmowę blondas.
- Taak, a ty jesteś Niall. Bardzo mi miło - uśmiechnęła się - Myślałam że kumple mojego brata są tak samo głupi jak on... Myliłam się - podała mu rękę. Gawędzili tak jeszcze przez pół godziny bo chłopaki zaczeli się zbierać. Gdy pojechali Cat poszła do swojego pokoju i włączyła jakiś nudawy horror. Później przyszła do niej matka, rozmawiały o nowej szkole.
- Ale jak to?! Będę chodziła z Harrym do szkoły?!
- Tak słonko, na pewno się będziecie dogadywać. No, a teraz idź już spać bo jutro szkoła...
- Już jutro? Pfff....
- Nie pff mi tu tylko do spania. - Ann wyszła
*Rano*
Hazz od rana puszczał muzykę na fula, co oczywiście obudziło i mocno wkurzyło Cat. Nie obyło się bez kłótni, po której obydwoje wyszykowali się do szkoły. Dziewczyna pośpiesznie udała się na przystanek czekać na busa, by uniknąć kolejnej konfrontacji z bratem. Na przystanku spotkała Nialla.
- Ta sama szkoła? - spytała
- Taak, napewno ci się spodoba
Ponieważ była już późna wiosna Cat była w krótkim rękawku. Przez przypadek spadła jej jedna z bransoletek, które zakrywały bandarz. Ukradkiem zauwarzył to blondyn.
- Jeju! Co ci się stało?
- To kot Harrego. - skłamała.
-Ale czemu to kryjesz pod bandażem? - spytał zmartwiony.
- Bo jak mama by się dowiedziała, to wyrzuciłaby je z domu...
W autobusie Niall i Cathy zapomnieli o
bożym świecie. Rozmawiali tak że nawet
by niezauważyli że powinni już wysiąść
z autobusu. Na lekcjach siedzieli razem.
Dostawali nawet upomnienia ale i tak na to
uwagi nie zwracali. Na dużej przerwie
dosiadł się do Cathy i Niall'a Harry i jakaś
blondynka. Ona ciąglę patrzyła pociągająco
na Niall'a. Cat z zwenątrz wyglądała
normalnie ale w środku jej się gotowało
wszystko. Nie wiedziała czemu się tak
czuje. Przecież to tylko przyjaciel i nigdy
z nim nie będzie. Gdy blondyna usiadła
Niall'owi na kolanach Cat nie wytrzymała.
Skłamała że musi za potrzebą i poszła do
łazienki.
W łazience szkolnej naszczęście była sama .
Ustała nad umywalką i zaczęła szlochać. W
tej właśnie chwili przyszedł Harry.
-Co ty tu robisz przecież do damska
toaleta?
- No i co że damska. Przecież widzę że
moja siostra cierpi więc przyszłem ją tu
pocieszyć..
Po tych słowach uśmiechnął się do niej. Cat
odprała.
-Ja wcale nie cierpię. Niby z jakiego powodu?
Że Niall zarywa do blondynki? To nie
powód!
Myślała że Harry jej uwierzy.
-Nie cierpisz? To czemu masz łzy na
policzkach. I czemu tak się chronisz przed
zakochaniem? Przecież widzę jak patrzysz
na Niall'a. On ci się podoba. Swojego brata nie oszukasz. Więc chodź wypłacz się młoda.
Na to Cat podeszła do brata i wtuliła się w
niego jeszcze mocniej szlochając. Po paru
minutach zadzwonił dzwonek na lekcję.
Harry zaproponował żeby Cat usiadła z nim
na lekcjach. Zgodziła się.
Po skończonych lekcjach Cat i Harry szli do
domu piechotą. Nagle podbiegł do nich
Niall mówiąc.
-Cat co się stało że ze mną nie siedzisz na
lekcjach?
Ona nie wiedziała co odpowiedzieć.
-Bo Harry musiał mi coś wytłumaczyć. I
chciałam sobie z bratem pogadać nie
wolno! - palneła
Po tych słowach Niall powiedział że
rozumie. Cat zachowywała się wobec
Niall'a normalnie lecz z dystansem.
Obiecała sobie, że musi się w nim odkochać. Następnego dnia dowiedziała się ona że Niall
chodzi z tą blondyną. Załamała się totalnie i znów się pocieła. Kilka dni później Harry zaprosił Nialla i Lucy na obiad. Na prawdę się wkurzyła.
Lucy byłą typowa blondynką . Nie kochała
Niall'a. Cat to wiedziała bo Lucy ciągle
wyciągała Niall'a na zakupy, to po ciuchy, to
po kosmetyki. A Cat wie że z miłoście nie robi
się takich rzeczy. Jest 11, a są umówieni
na 17. Cat nie chciała nigdzie iść. Leżała w
łóżku i rozmyślała. W tym samym momencie
wszedł Harry.
-Siostrzyczko wiem ,że czasami się kłócimy
ale możesz mi sie zwierzyć. Co się stało że
nie chcesz wyjść dzisiaj poznać Lucy?
Cat wtuliła się w brata i mówiła.
-Ja kocham Niall'a. Gdy patrzę jak ona go
wykorzystuje, a on Jest w niej po uszy
zakochany serce mi pęka. Ja go kocham
i wiem że on mnie nie.
Na te słowa Harry wstał i powiedział
-Kochana. Dzisiaj na to spotkanie ubierzesz
się tak że Niall zobaczy że ciebie kocha. Ja
wiem jakie ciuchy i jaki styl mu się
podoba więc ci pomogę się ubrać i
zdobędziesz go.
Jak powiedział tak zrobił. Wybrał tobie
ubrania i kazał się delikatnie pomalować.
Nadchodziła godzina 17. Cat nie mogła się
doczekać spotkania z Niall'em. Zadzownił
dzwonek do drzwi. To był...


---------------------------------------------------------------------------------------
Hejka, sorki że ostatnio nie dodawałam ale nie miałam weny ;( Przy pisaniu tego rozdziału pomogła mi Klaudia Laskowska ;) Dziękuje ci! Rozdział 3 prawdopodobnie po niedzieliu ;)

poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 1

Cathy podeszła do drzwi i delikatnie zapukała. Drzwi natychmiast się otworzyły.
- Witaj mała! - powiedziała Ann
- Cześć mamo... - przytuliła ją
- Wejdź. Harry!!! Chodź tu!!!
- O co choodzi? Hej Cat! - krzyknął schodząc z góry
- Masz pomóc siostrze zanieść rzeczy do jej pokoju.
- Ale mamoo! Sama dam radę - sprzeciwiała się
- Milcz. Harry z chęcią ci je zaniesie, prawda synku?
- No alee... - wtrącił
- Nie pójdziesz na próbę!
Hazz posłusznie wziął torby i pomaszerował do pokoju, a za nim Cat. Po chwili otworzył jakieś drzwi, a ich oczom ukazał się przestronny pokój z beżowymi ścianami. Miał ciemne, nowoczesne meble i fototapetę z Londynem nocą naprzeciw wielkiego łóżka.
- To jest mój pokój? - spytała Cathy
- Taak, mamy nadzieję że ci się podoba
- Jest cudny!
- A przytulisz mnie? zapytał Harry
- A chcesz w ryj?
- Niee...
- No to wyjdź bo tam są drzwi
- No okej... - posłusznie wyszedł
Dziewczyna rozpakowała swoje rzeczy i poszła do kuchni gdzie była jej matka.
- Co jest na obiad?
- Obiad - odpowiedziała Ann
- A tak na serio??
- Naleśniki
- Mmm pychota - wyszczeżyła się Cathy
Do kuchni wparował Harry
-Chłopaki przyjdą wieczorem! - oznajmił
- Więcej idiotów? - spytała siostra
- Ej! Tylko nie idiotów! Mamo powiedz jej coś!
- Spokój! Mogą przyjść, tylko nie dokuczajcie twojej siostrze.
Po 10 minutach obiad był gotowy. Zjedli go ze smakiem. Całe popołudnie Cat spędziła na rozmawianiu przez skype z Betty, przyjaciółką z New Castle. Podczas gdy jedli kolację przyszli Niall, Louis, Liam i Zayn.
- Cześć wszystkim! - krzyknęła Ann
- Dobry wieczór! - odpowiedzieli chórem
- Ej Lou! Paczaj jaka łaadna! - szepnął Niall
- Kto? Mama Harolda?
- Nie! Ta dziewczyna! No jak ona miała na imię... Cat? No właśnie!

niedziela, 10 marca 2013

Prolog

*Cathy*
Siedziałam w kącie, pakując rzeczy i podsłuchując rozmowy ojca z tą lafiryndą.
- Nareszcie ta mała suka nie będzie z nami mieszkać. Dobrze że nie bierzemy jej do LA.
- Dokładnie, to co ona wyprawia, jak ona cię traktuje... - przytaknął jej ojciec Cat
- Zostawimy ją u twojej byłej i będziemy wolni. Nareszcie!

-Ja jej coś robię? - spytała sama siebie Cat - No ok. Czasem się na nią wydre, kiedyś ją spoliczkowałam... A ona?! Non stop się na mnie wydziera i mnie bije. - spojrzała na posiniaczone nogi - Teraz będę musiała mieszkać z moim głupim braciszkiem który jest gwiazdeczką. On przynajmniej mnie nie będzie bił, raczej. - poszła do łazienki i otworzyła szafkę. - Tu jest! Jeszcze jedno pociągnięcie dla ulgi... - przejechała żyletką po nadgarstku.
Od razu pojawiła się krew. Założyła bandarz, a na niego kolorowe bransoletki, wzięła rzeczy do higieny i wyszła z pomieszczenia. Rzuciła wszystko do torby.
- Chodź już gówniaro bo będziesz szła pieszo! - krzyczał ojciec z dołu
- Już wolę iść pieszo, ale do Londynu trpche daleko i torba jest ciężka... - sykneła Cathy i wyszła z domu. Ostatni raz na niego spojrzała i wsiadła do taksówki. Po godzinie jazdy była w Londynie, pod domem mamy i brata. Tamci pojechali na lotnisko...

------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej waam ;) Podoba się? - skomentuj xx Rozdział 1 prawdopodobnie jutro ;*