niedziela, 7 kwietnia 2013
Rozdział 5
Gdy Cat i Lea wyszły ze szpitala, przyjechał po nie Harry. Lea była podekscytowana że nareszcie będzie miała normalne warunki mieszkaniowe. Tylko bała się jednego - Harrego. Po tych sytuacjach w domu, nie ufała facetom. Dlatego też zaraz gdy dojechali do domu, starała się nie odzywać do nikogo oprócz Cathy i cioci Ann. Jednak podczas rozpakowywania do jej nowego pokoju wszedł Hazz.
- Hej Lea, jak ci się....
- Idź sobie - przerwała mu obojętnie
- Czyli fajnie - wyszeptał i wyszedł
Harry stwierdził, że może ma okres, więc lepiej jej nie denerwować. Ale prawie każda próba odezwania się do niej kończyła się tekstami tego typu. Z czasem zaczął myśleć, że ona chyba go nie lubi, ale pociagały go te jej złości. Uważał że to słodkie.
*Lea*
Nie będę mu ufała. Pewnie jest jak każdy, przeleci dziewczynę i zostawi. Nie dam mu się... Co ja robię?! Przecież on probuje się starać, a ja go tak traktuję? Musze stać się milsza! Ale mu nie ulegnę... Może jednak warto dać mu jedną szansę... Lea biła się z myślami. Bardzo płakała. Nagle, do jej pokoju ponownie wszedł lokers. Zauważył jej płacz, więc podszedł do niej. Chciał ją przytulić, ale ona się nie dała. Odsunęła się na drugi kraniec łóżka.
- Czemu się mnie boisz? - spytał z wyrzutem
- Nie twoja sprawa.. - odpowiedziała oschle
- Cały czas mnie ignorujesz, odrzucasz.. Przecierz nic ci takiego nie zrobiłem!
- Kiedyś się dowiesz! Teraz zostaw mnie samą..
- Ale.. Zresztą, nieważne. - odpowiedział z zerygnowaniem i wyszedł.
Myśląc nad tym głębiej, wcale tego nie chciałam. Potrzebowałam jego obecności, ale bałam się do tego przyznać sama przed sobą. Przutuliłam się do poduszki, założyłam słuchawki.. Długi czas płakałam. Samotność dobijała mnie jeszcze bardziej. Sama nie wiedziałam, czego tak naprawdę potrzebuję i oczekuję od świata. Myślałam nad swoim życiem, nad tym, że może to właśnie Harry mógłby stać się dla mnie oparciem. Jednak jakaś część mnie podpowiadała mi, że wszyscy faceci są tacy sami, myślą tylko jakby tu zamoczyć. Moje przemyślenia nie trwały jednak długo, wkrótce zmęczona życiem, albo raczej rozpaczaniem nad nim, zasnęłam.
*3 dni później*
Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Codziennie wstaje z motywacją do tego, by przeżyć dzień jak najlepiej. Wczorajszy wypad na zakupy z Gemmą i Cathy bardzo poprawił mi nastrój, pozwolił zapomnieć o wszystkich przykrościach i problemach. Myślę, że właśnie tego potrzebuję. Coraz częściej zaczynam się uśmiechać. To chyba dobry znak, moje życie znów zaczyna nabierać kolorów. Przedwczoraj przyłapałam Harrego na gapieniu się na mnie.. I tu znów zaczynają się wątpliwości. Może powinnam mu dać szanse? A może powinnam na razie odpuścić sobie miłosne zawirowania? Wolę nie ryzykować. Nie jestem już tak oziębła w stosunku do niego, ale nadal nie pozwalam mu się do siebie zbliżyć. Tak będzie lepiej. Dziś planujemy wieczorny wypad na miasto, mam nadzieję dobrze się bawić.. tylko tyle. I choć dowiedziałam się, że Harry idzie z nami, to nawet to, nie jest w stanie ostudzić mojego zapału.
*Dzień później*
Ten wieczór to był niewypał. Wszyscy w klubie świetnie się bawili. Wszyscy oprócz mnie. Czułam się jak jakiś wyrzutek. Dopadła mnie handra i po godzinie wróciłam do domu. Znowu dopają mnie czarne myśli. Znów mam ochotę zaszyć się w pokoju i udawać, że świat się zatrzymał.
*Cathy*
Harry chyba coś czuje do Lei. Zdążyłam go dobrze poznać, jeszcze Niall mi wszyściutko o nim opowiedział. Tylko boje się o Leę... Ona ma do niego duży dystans... Z moich przemyśleń wyrwał mnie Niall.
- Nad czym tak myślisz słodka?
- Nad moim bratem i Leą... A właściwie to gdzie ona jest?
- Zayn widział ją jak wychodziła z klubu...
- Samą? Idź po Harrego. - przerwałam mu.
Posłusznie przyprowadził mojego brata.
- Piłeś coś? - spytałam
- Trochę, a co?
- Musisz iść do domu sprawdzić czy jest tam Lea
- Tak jest panie generale - zasalutował i wyszedł
- Ile ma promila? - spytałam mojego chłopaka
- Chyba dużo... - zaśmiał się i poprosił mnie do tańca. Zgodziłam się. Po chwili taniec zamienił się bardziej w pocałunki.
- Chodź do łazienki - poprosił. Nie odmówiłam, bo też byłam pod wpływem alkoholu. Gdy już tam byliśmy, zaczął mnie rozbierać. Po chwili obydwoje byliśmy tacy jak bóg nas stworzył. Zaczął mnie całować i pieścić moje miejsce intymne, a ja bawiłam się jego kolegą. Wszedł we mnie. Trochę bolało, ale to mój pierwszy raz. Po kilku minutach skończyliśmy i ubraliśmy się. Pocałowałam go i dołączyliśmy do reszty. Bawiliśmy się do samego rana.
---------------------------------------------------------------------------
Pomogła mi moja kochanaa <33 Angel ;* Przy końcówce mnie poniosło, no ale mniejsza z tym xD Komentujciee bo nie bd dodawać, każdy koment motywuje do dalszego pisania ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Super. pisz dalej !
OdpowiedzUsuńSuper ! Czekam na więcej ! <3
OdpowiedzUsuńHoraanowaaa ; )